Korzystanie z serwisu oznacza akceptację polityki plików cookies | Zgadzam się –>
безумный макс: дорога ярости онлайн
Tu jesteś: Home » Wiadomości » Sport i Rekreacja » TAF TORUŃ v KS CONSTRACT 5:5

TAF TORUŃ v KS CONSTRACT 5:5

TAF TORUŃ v KS CONSTRACT  5:5

Skuteczność potrzebna od zaraz
TAF TORUŃ v KS CONSTRACT
5:5
Bramki Ks Constract: samobójcza, D. SASS x2, D. MEDERSKI, M. JARZEMBOWSKI.
Za nami kolejne wyjazdowe spotkanie w I lidze Futsalu. Spotkanie w pod Toruńskim – Grębocinie zapowiadało się bardzo ciekawie. Zespół z Torunia przez ostatnie dwa sezony napsuł sporo krwi Lubawskiej drużynie. Tym razem byliśmy jednak faworytem tego spotkania gdyż TAF nie miał ostatnio najlepszej passy i trzeba powiedzieć, że to był dobry moment na pokonanie rywala.
Przebieg pierwszej połowy spotkania wskazywał, że wszystko idzie zgodnie z planem. Stworzyliśmy sobie kilka bardzo dobrych okazji, a w naszej bramce kilka dobrych interwencji zanotował Kacper ZELMA. Młody bramkarz rozgrywał pierwszy pełnowymiarowy mecz w I lidze. Kolejne okazje nie dawały jednak rezultatu w postaci goli. Nawet piłka uderzana z najbliższych odległości nie znajdowała drogi do bramki. Rywale okazali się jednak nadzwyczaj mili i sami skierowali piłkę do własnej bramki. Wynik 1:0 nie przetrwał jednak zbyt długo. Błędy w kryciu przy rzucie rożnym pozwoliły rywalom wyrównać, a na domiar złego TAF poszedł za ciosem i wyszedł na prowadzenie.
Druga odsłona rozpoczęła się najgorzej jak mogła, rywale szybko zaatakowali i podwyższyli prowadzenie. Na szczęście w tym momencie odnaleźliśmy ducha walki i z mozołem zaczęliśmy odrabiać straty. Nie przychodziło to jednak łatwo mimo ogromu sytuacji piłka nie chciała znaleźć drogi do bramki.Najpierw błąd bramkarza wykorzystał Miłosz JARZEMBOWSKI, a kolejny sygnał do walki dali Sebastian GRUBALSKI i Dawid MEDERSKI popisowo rozgrywając rzut z autu, Sebastian wystawił piłkę, a Dawid huknął nie do obrony. Kiedy wydawało się, że sytuacja jest opanowana niestety rywale dali znać o sobie i wrócili na prowadzenie. Na 6 minut przed końcem sprawy w swoje nogi wziął sam kapitan Daniel SASS najpierw wyrównując, a za chwile wyprowadzając zespół na prowadzenie. Niestety rywale odpowiedzieli jeszcze jedną bramką i trzeba było się zadowolić remisem. W końcówce spotkania groźnie wyglądającego urazu doznał SEBASTIAN GRUBALSKI.
Kolejny remis w tym sezonie i tak naprawdę kolejne stracone punkty. Można też trochę do znudzenia powtórzyć, że możemy być zadowoleni ze swojej gry niestety nie z wyniku. Gdyby wykorzystać 50% swoich szans na zdobycie bramki wygralibyśmy ten mecz w cuglach już w pierwszej połowie odbierając rywalom chęci do gry. Pozytywny jest jednak fakt, ze wiemy gdzie jest problem trzeba tylko znaleźć sposób żeby sobie z nim poradzić.
W najbliższą Sobotę wracamy do własnej Hali.  W ostatnim ligowym spotkaniu u siebie podejmujemy POLITECHNIKĘ GDAŃSKĄ. Już dziś bardzo gorąco zapraszamy na to spotkanie.

IMG_7927

Komentarze

Komentarze

Scroll to top