Korzystanie z serwisu oznacza akceptację polityki plików cookies | Zgadzam się –>
безумный макс: дорога ярости онлайн
Tu jesteś: Home » Wiadomości » Sport i Rekreacja » POLITECHNIKA GDAŃSKA v KS CONSTRACT

POLITECHNIKA GDAŃSKA v KS CONSTRACT

POLITECHNIKA GDAŃSKA v KS CONSTRACT

Nagroda za wytrwałość i ciężką pracę
Pokonaliśmy POLITECHNIKĘ GDAŃSKĄ, a kolejne punkty umocniły nas na czwartym miejscu w tabeli.
POLITECHNIKA GDAŃSKA v KS CONSTRACT
1:4
Bramki: Piotr WARDOWSKI dla Politechniki
Miłosz Jarzembowski x 2, Jarosław SZULC, Piotr KARBOWSKI dla Constractu

Pojedynki z Gdańskim Rywalem zawsze niosą ze sobą wyjątkowe emocje. Z całej pierwszoligowej stawki są to najbardziej znani sobie rywale, można powiedzieć, że przez 3 sezony wspólnej rywalizacji w I lidze futsalu urosły do rangi derbów. Choć od Gdańska dzieli nas całkiem spory dystans to z racji Gdańskich studiów naszych zawodników i trenerów jest to miejsce szczególne.
Przed meczem trudno było wskazać jednoznacznego faworyta, w tabeli zespół z wybrzeża nieznacznie tracił do naszego zespołu, co oczywiście wiązało się z tzw. meczem za 6 punktów. W przypadku zwycięstwa gospodarze mogli wyprzedzić nasz zespół w ligowej tabeli. Gospodarze posiadając atut własnej hali i mając za sobą dwa okazałe zwycięstwa w poprzednich kolejkach, mogli czuć się nieco pewniej.
Mecz potwierdził swoją rangę i co najważniejsze cieszył oko kibiców, nie tylko tych Gdańskich , bo jak się okazało na hali pojawiła się bardzo liczna grupa kibiców z Lubawy. Już pierwsze minuty przyniosły kilka dogodnych sytuacji na zdobycie bramki. Na kilka bardzo dobrych akcji KS CONSTRACT, POLITECHNIKA odpowiedziała uderzeniem w słupek bramki Grzegorza KAMIŃSKIEGO. Gdy zawodziła skuteczność naszych napastników, sprawy w swoje nogi wziął Miłosz JARZEMBOWSKI, który sprytnym strzałem otworzył wynik spotkania. Akcje cały czas miały dobre tempo, na boisku było dużo walki, a kilka nerwowych momentów potwierdzało słowa wstępu. W 13 minucie za sprawą Jarosława SZULCA, ławka CONSTRACTU radowała się po raz drugi. Przytomne zachowanie naszego zawodnika dało podwyższenie prowadzenia, które mimo kolejnych świetnych sytuacji nie uległo zmianie do końca pierwszej połowy. Wynik 2:0 to chyba najniższy możliwy wymiar kary dla miejscowej POLITECHNIKI, która mimo iż miała niewielką przewagę w posiadaniu piłki, nie potrafiła znaleźć recepty na naszą obronę.
Po przerwie pierwsi na parkiecie zameldowali się podopieczni GRUBALSKIEGO I JARZEMBOWSKIEGO. Oczekiwanie na Gospodarzy niosło ze sobą nowe rozdanie w drugiej połowie. Było jasne, że rywal nie powiedział ostatniego słowa w tym spotkaniu. Pierwsze minuty ukazały bardzo odważną grę gospodarzy, którzy bardzo wysokim pressingiem starali się wybić z rytmu Lubawian. Mimo kilku strzałów, wynik nie uległ zmianie, głównie za sprawą Grzegorza KAMIŃSKIEGO, który rozgrywał najlepsze zawody w tym sezonie. Mimo ataków co rusz wyprowadzaliśmy groźne kontry i gdyby nie szwankująca skuteczność spotkanie mogło rozstrzygnąć się dużo wcześniej. Tak się jednak nie stało. Za sprawą Piotra Wardowskiego, zdecydowanie najlepszego zawodnika po stronie gospodarzy, rywal zdołał zdobyć bramkę kontaktową. Taki obrót sytuacji sprawił, że inżynierowie poczuli, że w tym spotkaniu jeszcze nie wszystko stracone. Na szczęście w naszej bramce był niezawodny, niezwykle szybki i pewny Grzegorz Kamiński. POLITECHNIKA atakując bardzo zaciekle zapomniała o obronie własnej bramki, w doskonałej sytuacji znalazł się Piotr KARBOWSKI, którego strzał zatrzymał jeszcze bramkarz, jednak przy dobitce niezawodnego w tym spotkaniu Miłosza JARZEMBOWSKIEGO był bez szans.
Na pięć minut przed końcem rywal tracił 2 bramki i był zmuszony do użycia broni ostatecznej. Wycofanie bramkarza na niewiele się jednak zdało, akcje była bardzo długie, a obrona KS CONSTRACT bardzo szczelna. Kolejne zatrzymane ataki wiązały się z okrzykami radości na ławce „KONSTRUKTORÓW” , w których oczach widać było wielką determinację i wolę zwycięstwa. Na minutę przed końcem Piotr KARBOWSKI uderzeniem do pustej bramki zwieńczył dzieło.
KS CONSTRACT dopisał kolejne 3 punkty do swojego konta, zapewniając sobie bezpieczny dystans nad zespołami z miejsc 5 i 6. Mecz pokazał, ale też potwierdził coraz lepszą formę, a przede wszystkim umiejętność kontrolowania boiskowych wydarzeń. W tym momencie należy wspomnieć o naszym debiutancie z przed tygodnia. Dynis DIEMISHEV stał, się dodatkową opcją w ataku, swoistym wahadłem, któremu zawsze można zaufać. Kolejne wyróżnienie należy się Mateuszowi SADOWSKIEMU, na którym pod nieobecność dwóch podstawowych rozgrywających Damiana JARZEMBOWSKIEGO i Arkadiusza MODRZEWSKIEGO spoczywała duża odpowiedzialność. Mateusz zagrał bardzo poprawny mecz , jednocześnie ukazując siłę zespołu, który wzajemnie się uzupełnia. Kontynuując wręczanie wyróżnień wielkie brawa należą się Miłoszowi JARZEMBOWSKIEMU, który pomimo zadań defensywnych, zaprezentował świetne wyczucie pod bramką rywala. Na deser oczywiście Grzesiu KAMIŃSKI, moim zdaniem zawodnik spotkania, którego co najmniej dwie interwencje mogą pretendować do TOP 10 tego sezonu.
Kończąc i podsumowując sobotnie wydarzenia przypominają mi się słowa, które krótko po meczu przytoczył Piotr KARBOWSKI. „ Rozegrałem tutaj swoje pierwsze spotkanie w I lidze futsalu, przegraliśmy 10:4, wtedy zadawałem sobie pytanie. Co ja tu robię?”
Piotrek – Strzelasz bardzo ważne bramki, dla tej samej drużyny i wspólnie z tą drużyną pokonujesz zespół, który tak niedawno wydawał się być poza zasięgiem.

materiał: KS CONSTRACT

IMAG0108

Komentarze

Komentarze

Scroll to top